Teatr Narodowy w Warszawie

Narty Ojca Świętego

reż. Piotr Cieplak

26/27 maja 2009

Scenariusz: Jerzy Pilch

Obsada:
Janusz Gajos
Władysław Kowalski
Jerzy Radziwiłowicz
Jarosław Gajewski
Beata Fudalej
Krzysztof Stelmaszyk
Grzegorz Małecki

Muzyka:
Kormorany – Paweł Czepułkowski
Jacek Fedorowicz
Michał Litwiniec

Widzowie mają okazję obejrzeć przedstawienie, na które trzeba było w Teatrze Narodowym rezerwować bilety z wielotygodniowym wyprzedzeniem. Jerzy Pilch, jeden z najpopularniejszych współczesnych pisarzy polskich, laureat m. in. Nagrody Nike, akcję swojej sztuki umieścił w miasteczku Granatowe Góry, w którym mimo największej tajemnicy, szybko rozchodzi się niewiarygodna wieść, że z sekretną pielgrzymką przybędzie do miasteczka papież, Jan Paweł II! Ojciec Święty był tu w młodości na nartach i teraz chciałby powrócić, a może nawet zamieszkać, gdy z powodu choroby zrezygnuje z urzędu...

Początkowo nikt nie daje wiary słowom księdza. Po ustąpieniu z tronu Piotrowego papież miałby osiąść w Granatowych Górach na stałe? Mieszkańcy miasteczka postanawiają jednak z namysłem spojrzeć na dotychczasowe życie.

Ta historia nie zdarzyła się naprawdę, choć przecież mogła! Autor kreśli portret polskiej religijności. Sięga przy tym po najlepsze wzorce, takie jak "Biblia", "Rewizor" Mikołaja Gogola, teksty Mrożka i Wyspiańskiego. Dzięki tym zabiegom powstaje zabawny moralitet, w którym powaga miesza się ze śmiechem. Autor i reżyser ukazują Polskę prowincjonalną w satyrycznych obrazkach, rzecz jest dowcipna, pełna sarkastycznych spostrzeżeń i paradoksalnych konstatacji, ale przy tym padają pytania sformułowane w tonacji serio.

Twórców przedstawienia interesuje bowiem przede wszystkim, jaki wpływ na duchowość Polaków mogła - lub mogłaby - wywrzeć perspektywa spotkania z Ojcem Świętym.Sztukę ogląda się świetnie. Dialogi wartkie, zabawne i prawdziwe. Choć po chwili refleksji właśnie ta ich prawdziwość może zasmucić. Ale nigdzie nie jest przecież powiedziane, że rzeczywistość musi cieszyć. Jeśli zaczyna zastanawiać, to już dużo. Być może Pilchowi uda się nakłonić kilku widzów do refleksji. To już będzie sukces.